Czternastowieczna wyżerka papieska

Dorwałem książkę Johna Juliusa Norwicha, "Niezwykłe historie papieży". Książka jest przeciętna, miejscami słaba. Głównie dlatego, że (jak szczegółowo donosi portal historia.org.pl) autor po wielu okresach historycznych po prostu się prześlizguje, a sporą część pięciuset stron poświęca na swe własne wynurzenia, które miejscami niewiele mają wspólnego z historią i faktami.

Lecz jeden mały fragment (na stronach 240 i 242) bardzo mnie zachwycił, gdyż zawiera szczegółową rozpiskę zaopatrzenia w żywność na potrzeby wielkiej uczty.

Jan XXII w listopadzie 1324 r. zorganizował ucztę z okazji ślubu wnuczki jednego ze swych krewnych. Na liście zamówień na ową ucztę znalazło się:

  • 9 wołów,
  • 55 owiec,
  • 8 świń,
  • 4 dziki,
  • 200 kapłonów,
  • 690 kurcząt,
  • 3 000 jaj,
  • 580 przepiórek,
  • 270 zajęcy,
  • 40 siewek,
  • 37 kaczek,
  • 59 gołębi,
  • 4 żurawie,
  • 2 bażanty,
  • 2 pawie,
  • 292 małe ptaszki,
  • 3 centary (ok. 150 kg albo 300 funtów) sera,
  • 2 000 jabłek i innych owoców oraz
  • 11 baryłek (ok. 1 750 litrów; 1 baryłka = ok. 160 litrów) wina.

Niestety, nie wiemy na jaką ilość gości potrzebna była ta niewyobrażalna ilość jedzenia.

Następca następcy Jana XXII, Klemens VI zdecydowanie postanowił pobić powyższy rekord. Na swoją własną ucztę koronacyjną zaprosił trzysta osób, które spożyły w sumie:

  • 1 023 owce,
  • 118 sztuk bydła,
  • 101 cieląt,
  • 914 koźląt,
  • 60 świń,
  • 10 471 kur,
  • 1 440 gęsi,
  • 300 szczupaków,
  • 46 856 porcji sera oraz
  • 50 000 porcji ciast.

Całość popito (!) 200 beczkami wina (ok. 24 000 litrów; 1 beczka = ok. 120 litrów).

Liczby przytoczyłem w stu procentach zgodnie z cytowanym tekstem choć wydają mi się mocno przesadzone a wręcz nierealne, w kontekście tych trzystu osób. Pomijając wszelkie inne jadło, każda z zaproszonych osób musiałaby zjeść statystycznie rzecz biorąc po trzydzieści pięć kur oraz 1 500 porcji sera i tyleż samo porcji ciast. Popijając to wszystko osiemdziesięcioma litrami wina.

Bujda na resorach, jak to się mówiło w moim przedszkolu. Chyba, że uczta koronacyjna trwała okrągły miesiąc.