O blogu…

Ta strona jest obecnie w trakcie importu. Przenoszę posty z innych źródeł. Różne dziwne rzeczy mogą się tu dziać, dopóki ten proces się nie zakończy (a ta informacja nie zostanie usunięta).


Wszystko zaczęło się od „Tajemniczej wyspy” oraz mojej maniakalnego wręcz uwielbienia dla wszelkiej maści biografii. Po przeczytaniu tej jednej ze słynniejszych powieści Juliusa Verne’a zgłębiłem oczywiście jego kompletny życiorys. W nim dowiedziałem się o ogromnym repozytorium fiszek z informacjami i ciekawostkami na temat wszelkich dziedzin życia. Verne budował swoje repozytorium niemalże przez całe życie i niemalże równie długo wykorzystywał jego zawartość do tworzenia wątków, motywów i epizodów w swoich arcyciekawych książkach przygodowych.

Któregoś dnia wpadłem na pomysł, żeby popełnić bezczelny plagiat i zacząłem tworzyć własne takie repozytorium, na poczet książek, których jeszcze nie napisałem oraz nielicznych opowiadań znanych tylko znajomym i rodzinie. Tak powstał nieistniejący już dziś projekt „fiszopedia.pl”. Pierwotnie „napędzany” przez oprogramowanie MediaWiki, czyli będący moją prywatną Wikipedią.

Ostatecznie zdecydowałem zmienić silnik na WordPress i uczynić z mojego repozytorium fiszek bardziej formę bloga z ciekawostkami. To wówczas nastąpiła też zmiana na „trivaria.pl”, od łacińskich słów trivia (ciekawostki) i varia (różności). Choć nie wszystkim odpowiada taka nazwa, zdecydowałem się jej użyć, gdyż poprzednia zbyt wielu ludziom kojarzyła się z rybami, a poza tym — miała zbyt dużą konkurencję od popularnych kiedyś krótko serwisów oferujących właśnie fiszki ułatwiające zapamiętywanie krótkich porcji wiadomości.

Ale nie jest to wyłącznie blog-zbiór ciekawostek z całego świata. Znajdziesz tu również fragmenty książek, opowiadań i tekstów, które uznałem za warte zapisania sobie (często z lepszym lub groszym komentarzem). Znajdziesz też fragmenty moich własnych tekstów zapisane po to, by nie zginęły. Są też również zupełne „śmieci” w postaci kawałków tekstu, czy obrazów zupełnie oderwanych od reszty, niedokończonych, na wpół zapomnianych…

A teraz krótka historia, która być może wydaje się nieprawdopodobna, ale wydarzyła się naprawdę.

Spotkałem kiedyś człowieka, który mimo że miał dopiero 35 lat, zdążył już być prezesem czterech kolejnych firm. Każdą z kolejnych doprowadzał — wbrew pozorom — nie do ruiny, tylko do mniejszego lub większego sukcesu, a potem zostawiał samej sobie wierząc, że dalej poradzi sobie ona sama. Sam zaś szukał nowego zajęcia, bo panicznie bał się stagmatyzmu i szybko się nudził. Człowiek ten zdradził mi sekret swojego życia. Wszystko, co osiągnął, udało mu się osiągnąć dlatego, że nigdy nie stracił ani jednej cennej myśli, która — jak każdemu z nas — zwykle przychodziła mu w najmniej spodziewanym momencie (np. pod prysznicem). Aby to osiągnąć, człowiek ten w sposób wręcz maniakalny, ocierający się o absurd, czy nawet brak równowagi psychicznej, otaczał się wszelkiego rodzaju i kalibru „narzędziami” umożliwiającymi zapisywanie tych ulotnych myśli. W każdym miejscu i czasie miał w kieszeniach przy sobie przynajmniej pięć długopisów i trzy notatniki. Tyle samo w torbie, z którą się prawie nigdy nie rozstawał. Ponadto całą masę elektronicznych gadżetów. Teraz smartfonów i dyktafonów, wcześniej notesów elektronicznych i wszystkiego co nadawało się do notowania. Prawie każdego wieczoru następował u tego człowieka święty zwyczaj przeglądania wszystkich notatek zapisanych w różnych sposób w ciągu dnia, weryfikacji, sortowania i tak dalej.

Człowiek ów powiedział mi, że największym dramatem ludzkości oraz każdego z nas po kolei jest to, że pozwalamy umykać trzem czwartym naszych genialnych myśli. Pamięć ulotna jest, jak nazwa wskazuje, pamięcią ulotną, a do tego zajęci kilkoma sprawami jednocześnie mamy maksymalnie piętnaście sekund na zapisanie tego, co właśnie wpadło nam do głowy. Chcąc choć trochę opanować to przerażające zjawisko pozwoliłem sobie stworzyć niniejszy-blog śmietnik. Mimo, że jesteś w stanie znaleźć w nim praktycznie wszystko, mam nadzieję, że będzie on źródłem również interesujących wiadomości i ciekawostek.

Serdecznie dziękuję za odwiedzenie mojego bloga i życzę przyjemnej lektury!

Autor

P.S.: Podczas przenoszenia bloga na nowy serwer straciłem wszystkie komentarze dodane w latach 2010-2015! :(

Jeżeli nie zaznaczono inaczej, cały materiał (mojego autorstwa) dostępny w tym oraz w innych moich blogach jest dostępny na licencji Creative Commons Attribution 4.0 International (CC BY 4.0). Jako uznanie autorstwa należy w tym przypadku podać wyłącznie nazwę bloga wraz z linkiem do niego oraz nazwę licencji — np. tekst / fragment / informacja / obraz pochodzi z bloga trivaria.pl i jest dostępny na licencji CC BY 4.0. Szczególną uwagę należy zwrócić na obrazy, które w zdecydowanej większości przypadków, choć wykonane przeze mnie, mają innych właścicieli praw autorskich (dotyczy to w szczególności zrzutów ekranu, map Google Maps itp.).

Ta strona jest obecnie w trakcie importu. Przenoszę posty z innych źródeł. Różne dziwne rzeczy mogą się tu dziać, dopóki ten proces się nie zakończy (a ta informacja nie zostanie usunięta).

Trwa import wpisów...